Testowa przejażdżka

Po paru miesiącach stania, Żuk dziś wyjechał z garażu. Z nowym chłodzeniem, nowym dolotem powietrza i zmodyfikowanym zawieszeniem.
Usiadłem na nowym fotelu, zapaliłem silnik (jak zawsze od pierwszego przekręcenia kluczyka), wrzuciłem jedynkę i ruszyłem przed siebie. Nie była to długa przejażdżka, bo chodziło tylko o przetestowanie zamontowanych podzespołów, głównie zawieszenia.
Najpierw bocznymi drogami, częściowo szutrowymi, później asfalt, leśna droga, betonowe płyty. Żuk prowadził się rewelacyjnie, zawieszenie wybierało nierówności zdecydowanie lepiej, nie było kołysania, bujania się, nurkowania. Silnik mruczał jak na Andorię przystało, turbina pogwizdywała, przez okno wpadało wiosenne powietrze. Siedziałem w naprawdę wygodnym fotelu a za oknami ludzie odwracali głowy za przejeżdżającym Żukiem. A ja mógłbym tak jechać i jechać, i wcale nie chciało mi się kończyć tej przejażdżki. Niestety jeszcze trochę czasu minie, zanim znów ruszymy w trasę. Choć sierpień już blisko, a Gruzja czeka. Wcześniej jednak chcę Żuczka zabrać w góry, żeby lepiej przetestować chłodzenie. Mam nadzieję, że temperatury nam dopiszą.
Nie zrobiłem niestety dziś zdjęcia czy filmu z przejażdżki, a szkoda, postaram się przywieźć coś z gór i oczywiście się podzielić.

Chłodzenie w Żuku.

Wreszcie ogarnięte!!! Chłodnica z Voyagera, wentylator mechaniczny szeregowo z elektrycznym, dorobiony tunel na mechanicznym, żeby większość powietrza ciągnęło przez chłodnicę. Wszystkie węże o większej średnicy silikonowe. Będzie jeszcze kierownica powietrza, żeby powietrze z przodu samochodu szło na chłodnicę. Teraz jeszcze trzeba zrobić testy. To już wkrótce. 

 

Nostalgia

Dziś byliśmy na Narodowym na Auto Nostalgii. Mnóstwo pięknych klasycznych samochodów, motocykli i fajni ludzie. Poznaliśmy ekipę Na UAZach w Świat.  Grupa szalenie sympatycznych i pozytywnie zakręconych ludzi. Wybierają się w tym roku do Kirgistanu przez Gruzję, więc może nawet uda się spotkać gdzieś po drodze.

Powodzenia w trasie i do zobaczenia na szlaku! Fajnie było Was poznać.

Black Friday za kierownicą

24 listopada 2017

Jechałem sobie jak zwykle do pracy. Jadę sobie Postępu i właśnie mam przeciąć Marynarską, gdy kątem oka widzę, że coś zapier… z lewej strony i nie ma zamiaru się zatrzymać. Jestem na zielonym, nie wiem co za głąb siedzi w Mondeo, które wyrasta mi przed maską. Nie mam szans wyhamować i nagle świat zaczyna wirować. Moja Berta zatrzymuje się a ja mam problem, żeby przez chwilę puścić kierownicę. Wreszcie wysiadam i… Zaczyna się. Olej na asfalcie, szkło, blachy i plastiki. Berta nie ma przodu, z przeciskających się obok niej samochodów słyszę tylko bluzgi. Przyjeżdża policja, laweta. Później lekarz, kołnierz ortopedyczny, leki i rehabilitacja.

Brakowało chwili, i bym go minął. Brakowało sekundy, gdybym jechał ciut wcześniej i to on wjechałby rozpędzony w moje drzwi. Nie wiem, czy wtedy bym to napisał. Dobrze, że ma mnie co boleć.

Uważajcie na drogach i miejcie oczy na około głowy. Wystarczy naprawdę chwila.