Testowa przejażdżka

Po paru miesiącach stania, Żuk dziś wyjechał z garażu. Z nowym chłodzeniem, nowym dolotem powietrza i zmodyfikowanym zawieszeniem.
Usiadłem na nowym fotelu, zapaliłem silnik (jak zawsze od pierwszego przekręcenia kluczyka), wrzuciłem jedynkę i ruszyłem przed siebie. Nie była to długa przejażdżka, bo chodziło tylko o przetestowanie zamontowanych podzespołów, głównie zawieszenia.
Najpierw bocznymi drogami, częściowo szutrowymi, później asfalt, leśna droga, betonowe płyty. Żuk prowadził się rewelacyjnie, zawieszenie wybierało nierówności zdecydowanie lepiej, nie było kołysania, bujania się, nurkowania. Silnik mruczał jak na Andorię przystało, turbina pogwizdywała, przez okno wpadało wiosenne powietrze. Siedziałem w naprawdę wygodnym fotelu a za oknami ludzie odwracali głowy za przejeżdżającym Żukiem. A ja mógłbym tak jechać i jechać, i wcale nie chciało mi się kończyć tej przejażdżki. Niestety jeszcze trochę czasu minie, zanim znów ruszymy w trasę. Choć sierpień już blisko, a Gruzja czeka. Wcześniej jednak chcę Żuczka zabrać w góry, żeby lepiej przetestować chłodzenie. Mam nadzieję, że temperatury nam dopiszą.
Nie zrobiłem niestety dziś zdjęcia czy filmu z przejażdżki, a szkoda, postaram się przywieźć coś z gór i oczywiście się podzielić.

Zawieszenie Żuka – upgrade tyłu

Z racji, że w planach mam podniesienie nieco środka ciężkości Żuka, postanowiłem zmodyfikować zawieszenie, by jak najlepiej robiło robotę. Ponieważ podczas ostatnich modyfikacji i remontu Żuka zrobiłem w zasadzie wszystko jeśli chodzi o elementy łączące i regulacyjne zawieszenia, pozostały jedynie amortyzatory. Niedawno wrzuciłem gazówki na przód – tylne od Mercedesa W123 – Monroe. Dolne mocowanie wymagało trochę pracy, ale udało się wszystko spasować. Po wymianie buda Żuka stała się zdecydowanie sztywniejsza przy bujaniu.

Kolejnym krokiem było znalezienie amortyzatorów na tył. Poszukiwania trochę trwały, ponieważ mało który producent podaje wymiary i sposób mocowania amortyzatorów. Bardzo pomocna okazała się australijska strona firmy Monroe. Tam znalazłem potrzebne informacje.

Później było szukanie konkretnych już amortyzatorów.

Oto mój wybór:

Bilstein 19-227870 – gazowe amortyzatory od Mitsubishi L200

Są ciut krótsze niż oryginały Żukowskie. Zmierzyłem jednak maksymalne rozprężenie oryginałów i okazało się, że praktyczny zakres pracy spokojnie się mieści w wymiarze nowego amortyzatora.

Porównanie długości

Praktyczna maksymalna długość oryginalnego amortyzatora vs nowy Bilstein

Jak widać jest sporo zapasu.

Bilsteiny mają oczka na mocowanie o średnicy 16mm. Żuk ma dolne mocowanie 16mm, górne 12mm. Jednak Żukowskie amortyzatory mają tuleję dopasowującą, dokładnie w potrzebnym wymiarze. 16mm średnica zewnętrzna, 12mm wewnętrzna, wystarczyło je wyciągnąć. Śruba z nakrętką M10 pod klucz 15mm, trochę inwencji i tulejka była moja.

Później nieco smaru wazelinowego i wciśnięcie tulejki na miejsce.

Na koniec montaż amortyzatorów w Żukiecie.

Voila! Gotowe.

Cała operacja zajęła około półtorej godziny. Mogło być szybciej, ale szukanie odpowiedniej do wyciągnięcia tulei nakrętki, zajęło mi trochę czasu.

Nie sprawdziłem ich w ruchu, bo do odpalenia Żuka potrzebuję jeszcze kilku dni. Wkrótce dam znać, jakie są wrażenia z jazdy, sam jestem bardzo ciekaw.

W każdym razie ze wszystkich Żuków, jakimi udało się jechać mój naprawdę dobrze trzymał się drogi, nawet gdy udało mi się go postawić bokiem i wyprowadzić z “driftu” (szczegóły w relacji z Gruzji 2017).  I to wszystko na starych amortyzatorach. Nie powiem, były w dobrym stanie, ale myślę, że teraz będzie naprawdę czuć różnicę.

Z resztą jeśli chcecie poznać opinie innych na temat prowadzenia się naszego Żurka zapytajcie Piotrka Diesla, czy Mirka z “Kolizyjnego”.

AKTUALIZACJA:

Dziś wreszcie wytoczyłem Żuka i zrobiłem objazdówkę po okolicy drogami utwardzonymi i leśnymi duktami. Dołożyłem także kawałek mocno dziurawego i nierównego asfaltu. Oraz kawałek drogi z płyt betonowych. Jazda była po prostu rewelacyjna. Żuk może nie płynął jak Citroen z hydroaktywnym zawieszeniem, ale zachowywał się doskonale. Tłumienie przechyłów bocznych i nierówności było absolutnie fenomenalne. Jestem naprawdę bardzo zadowolony ze zmiany elementów zawieszenia.

 

Chłodzenie w Żuku.

Wreszcie ogarnięte!!! Chłodnica z Voyagera, wentylator mechaniczny szeregowo z elektrycznym, dorobiony tunel na mechanicznym, żeby większość powietrza ciągnęło przez chłodnicę. Wszystkie węże o większej średnicy silikonowe. Będzie jeszcze kierownica powietrza, żeby powietrze z przodu samochodu szło na chłodnicę. Teraz jeszcze trzeba zrobić testy. To już wkrótce. 

 

Nowy członek drużyny Włóczykijów

W ostatnią niedzielę w naszej zagrodzie i stajni pojawił się „nowy rumak”. Zmęczony już nieco życiem 29 letni Romet Ogar 200. Maszyna dla Kacpra. Wymaga sporo pracy, trochę wkładu finansowego, żeby przywrócić go do życia w pełnym zdrowiu. Także trzymajcie kciuki! Kacper – powodzenia!

Poprawiamy komfort – część druga

Jak wiecie ostatnio zamontowałem “nowe” fotele z przodu. Czas zrobić coś dla pasażerów z tyłu. Postanowiłem zamontować trzy pojedyncze fotele z tyłu a nie kanapę. Daje to ciut więcej miejsca pasażerom, to raz, dwa pozwala na indywidualne dostosowanie przestrzeni z tyłu do bieżących potrzeb. Założenia były proste. 3 pojedyncze fotele, łatwo wpinane i wypinane, do tego składane możliwie nisko. Wybór padł na siedzenie z „Paździocha”, czyli mojej Xsary Picasso. Raz, że spełniały wszystkie powyższe założenia, dwa, że były w najlepszej możliwej cenie. Za darmo!

Żeby móc je zamontować w Żuku musiałem stworzyć stelaż. Trochę wymiarowania, kilka profili, spawarka, szlifierka i oto wynik.

Fotele wpina się w chwilę, wypina równie szybko. Całość jest stabilna i zrobiona ze sporym nadmiarem. Tak na wszelki…

Po wpięciu foteli pasażerownie mają zdecydowanie lepszy komfort podróżowania niż na poprzedniej 3 osobowej kanapie, która była z tyłu.